Kulisy pisania: skąd się bierze pomysł?

O tym, jak powstaje pomysł na fabułę powieści

Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku,
Dziś opowiem Ci krótko o tym, jak powstaje pomysł na powieść. Głównie mam na myśli to, jak sama znajduję pomysły na fikcyjne historie, ale myślę, że podobnie to wygląda u innych autorów i autorek. Myślę, że to ciekawy temat, szczególnie dla tych z was, którzy czytając jakąś książkę, pomyśleli “rany, co trzeba mieć w głowie, żeby wymyślić coś takiego?!” 😀

Pomysł a obserwacje

Każdy człowiek codziennie obserwuje świat dookoła siebie. Wiem, to nie było zbyt odkrywcze spostrzeżenie, ale na tym bazuje się każdy pomysł, jaki rodzi się w głowie. Pomysły powstają na skutek refleksji nad światem, nad otoczeniem, nad życiem. Na tym także bazują pomysły na powieść czy opowiadanie. Przy okazji wspomnę, że to nie muszą być realistyczne pomysły: czasami zauważamy coś dopiero, gdy myśli dryfują do świata baśni albo na inną planetę.
Jednak pomysł na fabułę to coś więcej niż spostrzeżenie “świat jest zanieczyszczony, trzeba coś z tym zrobić”. Zwykle za spostrzeżeniem idą refleksje takie jak: dlaczego tak jest, co można z tym zrobić itd. Jest pewne pytanie, które można sobie zadać po takich przemyśleniach:

A co by było, gdyby…?

…i w ten sposób powstaje pomysł na powieść.
Pokażę to na przykładzie książki, którą teraz piszę.
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad kierunkiem, w jakim podąża genetyka. Przyznaję, że wzbudza to we mnie niepokój. W Chinach już teraz prowadzone są badania na ludzkich zarodkach, w których modyfikuje się geny. Co będzie za kilka lat? Takie pytanie pojawiło się siłą rzeczy w mojej głowie i niezbyt spodobała mi się odpowiedź, którą wymyśliłam. Zobaczyłam świat za kilkanaście lat, świat, w którym sama nie chciałabym mieszkać. Wtedy właśnie zadałam sobie TO pytanie.
A co by było, gdyby każdy znał swoje geny i co więcej – mógł poznać geny innych ludzi?
Czy na spotkaniach randkowicze sprawdzaliby siebie nawzajem pod kątem chorób genetycznych? Czy nadal każdy z takim samym doświadczeniem miałby takie same szanse w rekrutacji na jakieś stanowisko? A co z osobami, które są genetycznie obarczone chorobami psychicznymi (tak jest np. w przypadku schizofrenii)? Czy pojawiając się w miejscu publicznym, osoby stojące najbliżej nie powinny otrzymać ostrzeżenia przed taką osobą?

Pomysł to tylko początek

Oczywiście, to jest tylko początek długiej i stromej drogi na szczyt. Fabuła wymaga stabilnej, przemyślanej konstrukcji. Trzeba także stworzyć bohaterów, którzy będą mogli zaplątać się w tą historię i zgrabnie pokazać ją czytelnikowi.

Jeśli masz pytania albo po prostu chcesz pogadać, to napisz do mnie na asadura@asadura.pl, zapraszam Cię także do odwiedzenia mnie na Instagramie i Facebooku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *